Dziękuję za odwiedziny, choć mam cichą nadzieję, że jeszcze się tu spotkamy.
Wszystkie zdjęcia i prace, które tu publikuję, są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zawsze o tym informuję.
Jeśli chcesz je wykorzystać, podaj proszę ich źródło. Dziękuję.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pluszaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pluszaki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2013

Zając maileg: Michalinka

Oj, jak dawno nic nie uszyłam! Jakoś pluszaki i inne stwory poszły ostatnio na boczny plan.
A szkoda, bo to miłe zajęcie. Trzeba mi było kopniaka, i to dość solidnego :)
Okazja nie byle jaka - 3 urodziny siostrzenicy, która uwielbia stwory długouche :)
I tak oto jest - pierwsza zajęczyca w wersji maileg:



Wszystkiego dobrego Misiando :)



Bardzo sympatyczne te zajączki i przyznam, że przyjemnie się je szyje. Po królikach, aniołach i kotach klamkowcach, dołączam je do ulubionych :)
I na 100 % powstanie jeszcze jeden ;) Już zresztą jego koncepcja mi się rysuje w głowie :)

Życzę Wam wszystkim miłej i spokojnej niedzieli

Pozdrawiam ciepło :)

EDIT: Mój czerwony melanżowy komplecik zdobył wyróżnienie w wyzwaniu Barwy jesieni. Na kolejny tydzień rządzi pomarańczowy - zdaje się, że pospieszyłam się z publikacją zająca - byłby jak znalazł :)



poniedziałek, 11 marca 2013

Nie obejdzie się bez misia...

Maria Czerkawska

„NIE OBEJDZIE SIĘ BEZ MISIA”

 
Bury misio jest ciekawy
i roboty, i zabawy.
Gdzie się tylko ruszy Krysia,
Nie obejdzie się bez misia.

Przy śniadaniu, przy obiedzie
miś hyc! – już na stole siedzi.
Ciekawie nadstawia uszka
i zagląda do garnuszka.

Chce na oknie kozły fikać,
drzwi otwierać i zamykać,
chce w kuchence gaz zapalać,
ale Krysia nie pozwala..

W parku zawsze pierwszy pędzi
do wiewiórek, do łabędzi.
Gdzie się tylko ruszy Krysia,
nie obejdzie się bez misia.



Dzisiaj na afisz pchają się dwa nowe misiaczki tildowe, które po prostu musiały powstać :)
Nic to, że czasu nie ma, że porządki aż piszczą, żeby się nimi zająć, że sterta prasowania już spada i że pasowałoby skończyć rozpoczęte broszki, bransoletki, etc. Ja po prostu musiałam uszyć te misie...
Pokazuję Wam więc Bartka (niebieski, przytulanek J., uśmiechnięty - zgodnie z życzeniem mojej córy) i Teodora (brązowy; jeszcze bez właściciela) - do przytulania, pocieszania i kochania ♥



 


P.S. Już niebawem niespodzianka :) Ale na razie cicho sza :)

piątek, 15 lutego 2013

Jestem lew, ryczę straszliwie ;)

Kto zna Pingwiny z Madagaskaru, ten wie o co chodzi :)
Dla większej części mojej rodziny stwór ten przypomina jednak raczej... jeża.
Wykrój książkowy mówi, że to lew. Ja się nie upieram i w zasadzie wszystko mi jedno, więc może jeżolew?



Pozdrawiam Was serdecznie, a zwłaszcza zodiakalne lwiątka, jeśli się tu takie trafiają :)

środa, 6 lutego 2013

Misiu, misiu, podaj łapkę...

Coś ostatnio misiowo u mnie :) Ale to chyba dobrze, bo w końcu któż nie kocha misi?
Dzisiejszy pluszaczek to kolejny wytwór "książeczkowy" i muszę przyznać, że ja zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia :) W porównaniu do poprzednich szmacianek Leopold (do nazywania miśków J. ma już stały etat) jest nieco większy i masywniejszy. To miś przez duże M ♥
Ktoś ma ochotę się przytulić? :)




wtorek, 29 stycznia 2013

Proszę Państwa, oto... misie


Zosia i Alfred (imiona nadała J.) powstali z prezentowanej już przeze mnie książeczki. Są to misie, choć jak dla mnie... nieco mało misiowate, ale za to bardzo słodziutkie.W przypadku Alfreda wykorzystałam tkaniny z zamówienia, jakie w ekspresowym tempie do mnie dotarło z jednego ze sklepów internetowych.
Pozostałe kawałeczki bawełny cierpliwie czekają na wykorzystanie, bo czasu jakby ciągle za mało :)



 

Pozdrawiam Was cieplutko :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Skąd ty jesteś, krokodylu?

Skąd ty jesteś, krokodylu?
Ja? Znad Nilu.
Wypuść mnie na kilka chwil,
To zawiozę cię nad Nil.
                     (Jan Brzechwa)

I kolejny pluszaczek do całkiem już sporej kolekcji maskotek hand made. Tym razem krokodylek, który zamiast nad Nilem, mieszka sobie u S. - pewnego sympatycznego miłośnika dinozaurów i robali.
Gady też mieszczą się w kanonie ulubionych, rzecz jasna :)


Krokodylek powstał wg wykroju ze "słynnej" książeczki, wg której powstały te "szmacianki"

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie dziękuję za kolejne wyróżnienia. Chwilkę mi zejdzie, aby ogarnąć się z nimi, ale postaram się nie przeciągać czasu.

Miłego tygodnia :)

wtorek, 8 stycznia 2013

Sowa - mądra głowa :)

Szał na pluszaki trwa :)
Zakupiłam znakomitą książeczkę, w której umieszczono 50 (!) wykrojów na zabawne maskotki. Na pierwszy rzut poszła sowa - zawłaszczona już przez M. Łapki wyszły nie do końca tak, jak powinny, ale to drobiazg :) Grunt, że dobrze się sówkę przytula.
I poczyniłam pewne zakupy materiałowe - piękne kupony cudownej bawełny. Jak tylko przesyłka dotrze, to chyba nie zostawię w spokoju igły i nitki :)


Oczywiście J. też szyje, a jakże! A jakie ma tempo! No i robi niesamowite postępy - jej najnowsze pluszaczki są już staranniej dopracowane. Myślę, że jak na 11 - latkę - bomba! 
Oto efekty jej pracy:





Mój faworyt to owieczka :)
Strasznie się cieszę, że dzieci moje tak lubią się "wyżywać" w rękodziele. Wierzę, że kiedyś zaowocuje im to w przyszłości. I oby zapału wystarczyło im jak najdłużej :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie miłe słowa, jakie tu zostawiacie :)

sobota, 22 grudnia 2012

Jest taki dzień...

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich
Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski
                                             (K. Dzikowski, S. Krajewski)


Wesołych, pachnących, pełnych radości, spokoju i miłości Świąt Bożego Narodzenia.

                                                              Asia


Renifer powstał w świątecznym szale z wykroju, zamieszczonego przez Ilę na swoim blogu: http://szmacianecudenka.blogspot.com/2012/12/wykroj.html 
Oczywiście jest zupełnie inny niż reniferki autorstwa "blogowej koleżanki", ale na tym właśnie polega magia szycia. Zwłaszcza ręcznego :)


A powyżej pokazałam jeszcze ostatnie w tym roku kartki, jakie udało mi się wykonać w trakcie muzealnych warsztatów świątecznych (02.12.2012).

P.S. Pierniki z "kartki" zjedzone :)

Wszystkiego dobrego!

niedziela, 16 grudnia 2012

Koty klamkowce, po raz pierwszy :)

Na fali szycia pluszaków nie mogłam sobie odmówić kota - klamkowca. Te oryginalne "ozdoby" klamek szturmem zdobywają rzesze miłośników, a mnie szczególnie chwytają za serducho.
Kotek w krateczkę to prototyp; czerwony to z kolei prezent na klasowe mikołajki dla wylosowanej przez J. koleżanki.

Odkąd "wpadłam" w pluszaki, zupełnie inaczej patrzę na barwne i wzorzyste koszule, bluzki, etc. :) Naprawdę wszystko może się kiedyś przydać...
P.S. Groszki, paseczki i krateczki pilnie poszukiwane!






Kociak powstał wg nieco zmodyfikowanego wykroju, jaki znalazłam w internecie.

środa, 12 grudnia 2012

Nowe szaty król(ik)a!

W ramach odstresowania i relaksu (oj bardzo, bardzo go potrzebuję...) powstało zapowiadane ubranko dla Maciusia http://rozanykacik.blogspot.com/2012/11/krolik-jest-nagi.html
Maciuś jest mój (choć mocno musiałam bronić jego przynależności przed dwójką pewnych "sępików").
I siedzi sobie spokojnie na "służbowym" regale z książkami - mam nadzieję, że będzie mu tam dobrze :)


   



A poniżej pokazuję króliczkę - Stefankę - którą od A do Z w całości samodzielnie wykonała J. Łącznie z wykrojami. Jestem baaardzo dumna :)


sobota, 24 listopada 2012

Król(ik) jest nagi!

Króliki są fajne. Uwielbiam oglądać ich przepiękne sylwetki na innych blogach, dlatego też zawzięłam się na swoją wersję królika tilda. Tak oto powstał mały król(ik) Maciuś. Pierwszy. Choć nie wiem, czy nie ostatni, bo bez maszyny ciężko się go szyje. Na razie mój Maciuś cierpi na niedostatek garderoby, ale w planach - gdy tylko doba się wydłuży :) - są spodenki, no i może kapelusik. A tymczasem pokazuję golaska :)




środa, 14 listopada 2012

Dziabągi, część 2

W tzw. międzyczasie prezentuję dalszy ciąg "dziabągów".I muszę przyznać, że wciągnęły mnie te pluszaki :) Zgodnie z przypuszczeniami nastąpiła konieczność stworzenia ich większej ilości. Powstał więc kolejny królik, dwie myszki, kotek i następny miś.
Chwilowo mam dość, ale jestem pewna, że niebawem - jak czas pozwoli - znów potańcuje igła z nitką :)







Szycie tych milusińskich pluszaków nie jest takie trudne. J. (lat 11) radzi sobie z nimi całkiem fajnie:

Zresztą ma Ona w sobie pokłady zamiłowania do rękodzieła - stworzyła też m.in. własne laleczki:

Prawda, że urocze?

sobota, 27 października 2012

Czy ktoś widział dziabąga???

Coś z zupełnie innej beczki, ale mieszczącej się w konwencji wytworów rąk własnych - "dziabągowe" pluszaczki. Przedstawiam pieska i króliczka (w tle miś, który powstał dawno temu dla M.).
To mój pomysł na dodatki do świątecznych podarunków dla naszych rodzinnych maluchów. Taki od serca.
Chyba że moje niekoniecznie maluchy zadecydują inaczej - dostaję już takie sygnały :) Wygląda na to, że pewnie powstanie tych "dziabągów" więcej.



Pluszaczki powstały z wykrojów zamieszczonych w książeczce dla dzieci pt. "Uczę się szyć misia" (wyd. Buchmann). Proszę mi wierzyć, że różnią się od swoich pierwowzorów :)