Dziękuję za odwiedziny, choć mam cichą nadzieję, że jeszcze się tu spotkamy.
Wszystkie zdjęcia i prace, które tu publikuję, są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zawsze o tym informuję.
Jeśli chcesz je wykorzystać, podaj proszę ich źródło. Dziękuję.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

Christmas time :)

W kolejne już święta cieszę się, że mogę złożyć Wam życzenia :)

Niech będzie to dla Was czas odpoczynku, spokoju i radości; czas spędzony z najbliższymi w ciepłej i rodzinnej atmosferze.
Wesołych Świąt!


Oczywiście do życzeń dołącza się też mistrz drugiego planu w postaci Marlenki, której choinka wyraźnie przypadła do gustu ...

Nasza choinka w tym roku to piękna jodła arizońska, która po spełnieniu swoich obowiązków świątecznych wyląduje w ogrodzie. Zawisły na niej bombki przywiezione przez moje dzieci z fabryki bombek świątecznych w Nowej Dębie, pierniki lukrowane wspólnie z Julą, mnóstwo pluszowych, drewnianych i filcowych ozdób, a także kilka cudownych śnieżynek i dwa aniołki, które kilka dni temu nieoczekiwanie dostarczyła mi poczta za sprawą czarodziejki Ewy :)
Ewuniu, raz jeszcze pięknie Ci dziękuję - to właśnie Twoje szydełkowe cudeńka nadają magii naszej choince :)
Zresztą, popatrzcie sami :)


Wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego na te Święta!

wtorek, 14 października 2014

Kasztanowa zamotka

Wyzwanie ogłoszone, mam nadzieję, że skusicie się na mój motywator i będziemy wspólnie podziwiać śliczne, kasztankowe prace :)
Aby Was nieco zachęcić do działania, chciałam zaprezentować moją interpretację kasztanów w postaci jesiennej zamotki.


Jak widzicie wykorzystałam tu żółć liści kasztanowca oraz brązy i beże kasztanów. Interpretacja fotografii wcale nie musi więc być bardzo dosłowna - wykorzystajcie po prostu paletę barw kasztanów i ich otoczki :)
Ja w tym przypadku zrezygnowałam z zieleni, ale pozostałe barwy mają mocną reprezentację :)


Liczę na to, że wena się w Was uwolni i powstaną wspaniałe jesienne prace :)

Tymczasem wracam do szydełka, które od niedzieli czeka na zlitowanie :)

Pozdrawiam serdecznie :)

piątek, 15 listopada 2013

Zaplątałam się ;)

Dosłownie. Zaplatałam się w koralikach, taśmach sutaszu, kamieniach i kamyczkach. Kilka rzeczy rozpoczętych i jakoś szczęśliwego końca z różnych względów doczekać nie mogą. Czas pędzi ostatnio jakoś szybciej, mam wrażenie.Dopiero poniedziałek, a tu już piątek, dopiero sierpień, a tu już o świętach pora pomyśleć. I codziennie pobudka o 5:45, w porywach o 6:00, a tu jeszcze by człowiek poleżał, nie wystawiał stopy spod ciepłej kołderki, nie odklejał się od ciepłych plecków, które leżą obok i grzeją niczym piecyk... Ale trzeba, już, natychmiast - bo poranne ablucje, bo śniadanie dla dzieci,  bo praca, bo szkoła, a potem raz, dwa trzy z powrotem, bo obiad, bo druga szkoła, bo trening, bo zakupy, bo coś tam ... I tak nam te dni uciekają. Aż chciałoby się nacisnąć przycisk "pause" i choć na chwilę odpłynąć w błogi spokój i bezczas. Ech...
W całym tym szale zaplątałam się jednak na kilka wieczorów z młynkiem dziewiarskim, który uprzejmie mi pożyczyła moja realna i od jakiegoś czasu również blogowa koleżanka Agnieszka :)
Kilka zamotek od Agi już mam, ale wiecie, jak to jest coś samemu zmajstrować :)
Więc popełniłam dwie włóczkowe owijki szyi i dekoltu, w kolorach ulubionych, bo ciepłych, energetycznych, czyli jesiennych.
Dla Julki w czerwieniach:



Oraz jako prezent świąteczny dla pewnej osoby (ciii, żebym się nie wygadała):




Aga, raz jeszcze Ci dziękuję za udostępnienie tej piekielnie fajnej maszyny :)
Była to bardzo sympatyczna odskocznia od koralików :)

A Wam wszystkim życzę miłego i spokojnego weekendu :) A nóż uda się troszkę oddechu złapać przed następnym tygodniem?
Pozdrawiam serdecznie :)


niedziela, 21 lipca 2013

Dzieło wiekopomne ;)

Zgłupiałam na punkcie scrapbookingu już dawno. Coś tam cudowałam z kartkami, pudełkami, ale obmyśliłam plan zrobienia albumu. Pretekstem była 35. rocznica ślubu moich rodziców. Pomyślałam - ot, jak poszaleję, zrobię im pamiątkę, taką z wielkiego serca i w ogóle będzie piękna. Po dłuższym okresie zapału wpadłam jednak w konsternację i stwierdziłam, że absolutnie nie jestem w stanie zrobić czegoś, co wygląda cudnie poza moimi myślami i marzeniami. Już nawet zaczęłam zawracać głowę Ani. A tu proszę, splot rozmaitych wydarzeń i decyzji zdecydował inaczej :D
I tak oto, zaopatrzona w papiery i akcesoria z 3 różnych sklepów internetowych, przyprawiających o rozkoszny zawrót głowy, stworzyłam - w moim jakże subiektywnym odczuciu - dzieło wiekopomne :)
















Album łącznie z okładką składa się z 9 kart, 3 kart kalki technicznej, na której rozpisałam Hymn o miłości św. Pawła, a także dwóch tagów. Jest grubaśny - sprężyny, które dołączone były do bazy, ledwo go trzymają. A dodam, że odłożyłam 3 karty, których po prostu nie dałabym rady złączyć.
Oczywiście szukając natchnienia przeglądałam setki albumów, które wychodzą spod rąk "moich mistrzyń", ale najwięcej inspiracji starałam się "skraść" od Agnieszki, Ani, Agnieszki D., Joli, mamajudo. Oczywiście to są wzory, których nigdy nie dogonię, ale... To mój pierwszy album :)

I - ku niezbyt miłemu ;) zaskoczeniu niektórych domowników (pół podłogi w pokoju wyjęte z życiorysu)  - robienie albumów okropnie mi się podoba i z pewnością powstaną kolejne. A przynajmniej jeden, na który mam już pomysł i okazję :)

Ściskam mocno :)


sobota, 5 stycznia 2013

Haftowanie? Z przyjemnością :)

Były tu już różne formy rękodzieła, aż w końcu nadszedł czas na prezentację "wytworów krzyżykowych". Haft krzyżykowy to moja dziecięca miłość, porzucona na baaardzo długi czas i odkryta na nowo, choć chwilowo znowu zdradzona :) Do czasu oczywiście.
Nie zawsze dobrze się to haftowanie kojarzy - wystarczy spojrzeć na niektóre dostępne w pasmanteriach wzory, aby skutecznie się do niego zrazić i szerokim łukiem omijać te nieco kiczowate propozycje. Ale...

Haft krzyżykowy to również całkiem spora seria obrazów, które są naprawdę ładne, a czasem nawet milusińskie i zabawne. Pokazując te kilka prac, chciałam "krzyżyki" nieco odczarować. Miłośnikom haftu krzyżykowego jest to rzecz jasna niepotrzebne, ale wzdrygającym się, jak najbardziej. "Krzyżykowanie" to nie tylko babcia wyszywająca dzban z kwiatami ;) Dowodem na to są moje bardzo młode koleżanki [plus ja oczywiście ;) ], które serdecznie pozdrawiam :)

Te wyhaftowałam dla siebie:





A poniżej prezenty:

Dla J. na urodziny:

 

Dla mojej siostry, również w prezencie urodzinowym:


Dla mamy:


Dla babci:


To tylko kilka wybranych prac, ale oprawionych i "wiszących". Kolejny kociak od roku czeka, żebym się nad nim zlitowała. Spokojnie, przyjdzie na niego czas ;)

Wspaniałe wzory na obrazy haftowane krzyżykami znaleźć można w sklepie:
http://needleart.pl/

poniedziałek, 26 listopada 2012

We wish you a Merry Christmas!

Rzecz będzie o świątecznych życzeniach, tym bardziej że sezon na takowe powolnymi krokami właśnie się zbliża.A konkretnie o sposobach ich przekazywania.
Jestem w tej dziedzinie tradycjonalistką - nie wyobrażam sobie niewysłania kartki do najbliższych, czy przyjaciół, z którymi - z uwagi na odległości - kontakt mam ograniczony. Dlatego przed każdymi świętami idę na pocztę, kupuję znaczki i puszczam w świat kartki. Kartki, które od jakiegoś czasu robimy z J. własnoręcznie. To doprawdy bardzo miłe zajęcie, poprzez które wyrażamy swój ciepły stosunek do ich odbiorców, no i wkręcamy się w magię świąt :)








Robienie kartek nie jest trudne - wystarczy papier, nożyczki, klej i wyobraźnia, która podpowie, co dalej.
Poniżej - na dowód - kartki wykonane przez M.i J. (7 i 11 lat):


W tym miejscu zapraszam również na świąteczne warsztaty do rzeszowskiego muzeum, w trakcie których dzieci (i nie tylko) będą miały okazję stworzyć gliniane, papierowe, czy "opłatkowe" ozdoby choinkowe, kartki i inne świąteczne dodatki (aniołki, bombki, co kto lubi).
Szczegóły odnośnie warsztatów: http://www.muzeum.rzeszow.pl/node/285


sobota, 10 listopada 2012

Idą, idą święta ;)

W odpowiedzi na specjalną zachętę ze strony K. :) - choć do świąt jeszcze troszkę...
Miał być renifer - w formie biżuterii, ma się rozumieć. Z sutaszem w tym temacie byłby problem, zwłaszcza że czasu brak :( Ale i takiego wyzwania nie wykluczam ...
Ale przypomniałam sobie, że kiedyś, kiedyś robiłam broszki filcowe i renifer z tej materii byłby jak znalazł :)


A poniżej wcześniejsze twory (nieco już "znoszone"), których właścicielką jest J. rzecz jasna:
Pomysł na taką sylwetkę kota zaczerpnęłam z jednej z galerii internetowych - było to już bardzo dawno, więc niestety nie pamiętam, o jaką chodzi.