Dziękuję za odwiedziny, choć mam cichą nadzieję, że jeszcze się tu spotkamy.
Wszystkie zdjęcia i prace, które tu publikuję, są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zawsze o tym informuję.
Jeśli chcesz je wykorzystać, podaj proszę ich źródło. Dziękuję.

piątek, 10 kwietnia 2015

Girasol

Bohaterem dzisiejszym jest jeden z zachomikowanych w mojej szufladzie agatów vel jaspisów w miodowym, ciepłym odcieniu żółci. Tych pastylek mam kilka i nie raz grały już one pierwsze skrzypce w moich koralikowo-sutaszowych tworach - chociażby tutaj i tutaj :)
Tym razem przyszła pora na haft koralikowy.
Powstał więc ciepły i słoneczny wisiorek, przypominający słonecznik :)


Niestety nie zdążyłam zrobić mu lepszych zdjęć, ale myślę, że to co najważniejsze, widać :)
Zawieszka spoczywa na łańcuszku, zawieszonym na wyplecionej po raz wtóry - dzięki tutorialowi Kasi - krawatce :)


Myślę, że taka słoneczna żółć wpasowuje się idealnie w wiosenny klimat, którego mamy okazję doświadczać - oby słoneczko nie chciało się z nami na dłużej rozstawać :)


Pozdrawiam Was serdecznie :)

środa, 25 marca 2015

Na zielono, znów :)

Czas zetrzeć kurz z bloga :) Niestety po tak długiej przerwie nie błysnę niczym ekstra, nowym i zaskakującym, wręcz przeciwnie - kotlet będzie odgrzewany :)
Albowiem stało się - popełniłam drugi lariat, w tym samym zielonym kolorze, z tych samych koralików w wersji hex metalic iris green brown.


Aby jednak nadać mu odmiennego charakteru, zaopatrzony został w końcówki złożone z listków.
Z czystym sumieniem mogę się więc obronić i stwierdzić, iż taki sam jak jego bliźniaczek jednak nie jest :)


Naszyjnik zakończony listkami też już co prawda zrobiłam, ale tym razem listków jest ciut więcej i są w słusznym dla siebie kolorze.



Jak każdy lariat można go będzie nosić na wiele sposobów - pole do popisu jest ogromne i wierzę, że jego przyszła właścicielka znajdzie swój ulubiony :)


Pozdrawiam wszystkich, którzy nie zapomnieli o moim istnieniu niezwykle ciepło, a tym którzy zapomnieli, przypominam się z wiosennym uśmiechem na ustach :)
Witaj wiosno!!!

sobota, 7 lutego 2015

... rzecz o krośnie ...

Pierwsze, wróć! drugie, a nawet trzecie koty za płoty.
Pierwszą bransoletkę na krośnie utkałam zaraz po zakupie urządzenia, a więc jeszcze latem (krosno podarowałam sobie na urodziny). Z wielu powodów w moim osobistym odczuciu nie nadawała się ona do pokazania jej szerszej publiczności, ale noszący ją dziewięciolatek jest chyba zadowolony (tak, to była "męska" bransoletka) :)
I długo moje krosno musiało czekać na zlitowanie. Natchnieniem była dla mnie bransoletka Agi - urzekła mnie do tego stopnia, iż cały sylwestrowy wieczór spędziłam z igłą i koralikami w ręku. Ocknęłam się o 23:40, gdy produkt był utkany, a więc północ powitałam zgodnie z tradycją :)
Niestety do dnia dzisiejszego z wielu rozmaitych powodów ta bransoletka, utkana według jednego ze wzorów Anabel, nie doczekała się ukończenia, a zatem i prezentacji.

Abyście jednak o mnie nie zapomniały (niestety wena mnie ostatnio opuściła i nie wiem, kiedy powstanie coś nowego), pokażę trzecią bransoletkę, jaka wyszła spod tego urządzenia.
Jest ona nieco węższa od tej niepokazanej (dopasowana do jedynej bazy, jaką dysponowałam) i powstała według własnego wzoru.


Od dawna planowałam połączenie pomarańczu z szarościami w jakimś koralikowym tworze (pierwotnie miał być trójkąt - na razie musi poczekać) - padło na tkaną bransoletkę :)


Podobnie jak poprzednie została ona podszyta sztuczną skórką - szerokie bransolety lubię sztywne, więc to była jedyna, słuszna opcja :) Śmiem jednak twierdzić, iż nie jestem przekonana do tych baz - mam wrażenie, że w najmniej oczekiwanym momencie ta bransoletka po prostu spadnie mi z ręki.

Gdyby ktoś chciał skorzystać ze schematu, proszę bardzo:


Przy okazji mojej tkanej bransoletki chciałabym się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami odnośnie krosna, jakim dysponuję.


Otóż ze względów oszczędnościowych zakupiłam jedno z tańszych urządzeń, jakie dostępne są na naszym rynku (Beadsmith). I przyznam szczerze, iż nie do końca był to dobry wybór. Przymierzam się do własnej manufaktury - gdy tylko czas i moje umiejętności majsterkowicza pozwolą, zmontuję coś samodzielnie - jednak stabilna deska i mocna śruba to jest to, czego oczekuję.

Minusy:
  • słaba jakość użytych materiałów - gdy naciągamy nici osnowy, naciągamy do środka tak naprawdę całe krosno, zmniejszając tym samym powierzchnię do pracy; w efekcie mamy tu zbyt małą odległość między obydwoma biegunami krosna - aby wykonać bransoletkę na standardową damską dłoń musimy część naszej gotowej już pracy "przenieść" poza "blat roboczy"

  • w niektórych projektach szerokość urządzenia może okazać się zbyt licha
  • obecność jednej śruby, wokół której mocujemy zwisające nici osnowy - wydaje mi się, iż gdyby były to dwa kołki, łatwiej można by naciągnąć nici

Plusy:
  • niska cena (poniżej 30 zł)
  • w zestawie igły, nici i koraliki - dla początkujących można to potraktować jako starter do nauki
Może się za bardzo czepiam tego urządzenia, ale pomyślałam, iż gdyby ktoś nosił się z zamiarem kupna krosna, to rozważyłby chętnie wszystkie plusy i minusy tego właśnie egzemplarza. Ja dzisiaj albo dołożyłabym nieco pieniędzy i zakupiłabym coś stabilniejszego, albo - co bardziej prawdopodobne - zrobiłabym swoją własną wersję :)

Ostatnio zaś dowiedziałam się o krośnie, w którym nie trzeba zakańczać nitek - ta wersja mocno do mnie przemawia, ale chętnie skorzystam z rad i doświadczeń osób, które miały przyjemność na nim pracować :)

A ponieważ mamy piękną zimę w czasie naszych podkarpackich ferii, to podzielę się z Wami fotkami z mojej dzisiejszej wycieczki w okolicę :)

Wspomniana w sylwestrowym poście platforma widokowa z Krzyżem Milenijnym:


Oraz moja ukochana kapliczka:


Pozdrawiam serdecznie :)

niedziela, 25 stycznia 2015

I znów ... trójkąty

Dzisiaj postanowiłam przywitać się kolejnymi trójkątami.
Dużo ich ostatnio zrobiłam i w sumie chodzą mi po głowie jeszcze dwie wersje kolorystyczne :)


Tym razem do czerni i szarości dołączyła czerwień, tworząc, myślę, że elegancką i uniwersalną całość.
Trójkąt powstał oczywiście w oparciu o kolejny, cudny wzór Anabel.


Do kompletu postanowiłam dorobić jeszcze bransoletkę według wzoru, który zalegał mi już czas jakiś w zakładce "do zrobienia". Pochodzi on ze strony rosyjskojęzycznej, jednak nie pamiętam niestety której (już dawno go sobie zapisałam).




I jeszcze w komplecie :)




Drugi trójkąt to miniaturka - według wzoru (również autorstwa Anabel) na mniejszą ilość rzędów oraz z najmniejszych koralików toho (15/0).


Ta wersja zawisła na kulkowym łańcuszku, długości niemal pępkowej :)
To rzeczywiście maleństwo w porównaniu z pozostałymi egzemplarzami :)


Ale taki malutki drobiazg czasami bardzo się przydaje :)

Pogoda nas ostatnimi czasy nie rozpieszcza, ale mimo wszystko, a może właśnie tym bardziej miłego dnia Wam życzę :)

sobota, 17 stycznia 2015

Niech żyje bal!

Noworoczne wyzwanie w Szufladzie bardzo przypadło mi do gustu :)
Tym bardziej, iż zakupione komponenty leżały już jakiś czas w mojej szufladzie i czekały na odpowiedni moment :)


Kryształek rivoli zakupiłam sto lat temu; szkiełka pochodzą z jednej z czwartkowych promocji w RS - wraz z nimi kupiłam też wówczas taśmę cyrkoniową i wtedy to powstała myśl, iż róż połączę ze złotem.



I tak to sobie wszystko leżało w pudełeczku i leżało, aż nagle pojawił się impuls i powstał komplet - na bal, na ślub, na komunię, na imieniny i każdą inną okazję ku temu, aby wyglądać pięknie, elegancko i po prostu błyszczeć :).
Co prawda w szyciu wisiora nie wszystko poszło po mojej myśli, ale ...
Komplet zostanie ze mną, więc jakoś przeżyję, iż nie jest doskonały :)


Zdjęcie wyzwaniowe od razu skojarzyło mi się z romantycznym balem debiutantek :)
Dlatego też uznałam, iż biżuteria na taki właśnie bal powinna być dziewczęca, delikatna, ale i strojna - w końcu to wielki bal i wielkie wydarzenie!


Konkurencja w wyzwaniu już jest ogromna, ale cóż tam ... Ustawię się w ogonku do oceny szanownego jury :) I będę się świetnie bawić (nawet do białego rana!) w towarzystwie moich koleżanek (Agi i Kasi), które już na ten bal się wybrały :)

Miłego weekendu :)