Dziękuję za odwiedziny, choć mam cichą nadzieję, że jeszcze się tu spotkamy.
Wszystkie zdjęcia i prace, które tu publikuję, są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zawsze o tym informuję.
Jeśli chcesz je wykorzystać, podaj proszę ich źródło. Dziękuję.

piątek, 9 stycznia 2015

Xmas' back

Rok temu przed świętami Bożego Narodzenia zrobiłam coś co miało być naszyjnikiem, ale nie bardzo wyglądało, więc powinno zostać bransoletką, ale trafiło do pudła :)
Do tego wytworu miałam ogromny sentyment - to była moja pierwsza praca z tzw. piętnastek, a w dodatku wykonana według własnego wzoru na 30 koralików w rzędzie. Śmiem twierdzić, że nigdy więcej nie porwę się na takie szaleństwo :) Żal mi więc było, iż leży bez sensu w pudle i nie wychodzi na światło dzienne ...
W noworoczny dzień przyszła więc pora na mobilizację i próbę ratowania wytworu :)


W efekcie twór został spłaszczony, dorobiłam mu kołnierzyk z jednej i drugiej strony, wcisnęłam w walizkowe zapięcie, które obkoralikowałam, dodałam magnetyczne kulkowe zapięcie i gotowe!


Początkowo chciałam uniknąć spłaszczania, gdyż widoczny jest wówczas tylko fragment wzoru, jednakże lepszy rydz niż nic, więc do woli można się en face delektować reniferem i fragmentami śnieżynek :)
Dla przypomnienia i zobrazowania różnicy - poprzednia wersja:


I po metamorfozie :)


Bransoletka jest dość szeroka - ma około 2,3 cm szerokości, więc ewidentnie rzuca się w oczy.
Dla porównania sfotografowałam ją z ostatnio pokazaną bransoletką z koralików w rozmiarze 11, wykonaną według wzoru na 20 koralików w rzędzie (2 cm szerokości).


I jak - udała się metamorfoza?

Pozdrawiam ciepło :)

sobota, 3 stycznia 2015

Pastelowa zima

Nie wiem jak Wam, ale mnie pastele zdecydowanie bardziej kojarzą się z zimą aniżeli latem. Lato to dla mnie barwy żywe, intensywne, "dające po oczach"; zima z kolei jest nieco przygaszona - białe, otulone mrozem krajobrazy tłumią wszelką energię, a jedynym mocnym akcentem są tutaj zielone świerki, sosny i jodły. Nawet niebo zimą jest blade - błękitne, szare, czasami delikatnie różowe.
Dlatego też może moje zakupione wieki temu koraliki w pastelowych, łagodnych odcieniach tak długo musiały czekać na swoją kolej.
Od samego początku wiedziałam jednak, że powstanie z nich bargello. Kwestią sporną był jedynie czas, w którym to nastąpi ;)


Pierwotnie miałam zamiar zrobić naszyjnik według wzoru na bargello, zmodyfikowanego przez Kasię. Przyznam jednak szczerze, bez bicia, że nieco się przeraziłam nawlekania sekwencji - zarówno jej długości, ilości powtórzeń, jak i modyfikacji kolorów. Niby nie straszne mi długie sekwencje, bo miałam z nimi nie raz do czynienia, jednak zmiana tylu kolorów jednocześnie powodowała u mnie lekki zawrót głowy.


W swoich zasobach zachomikowanych wzorów miałam jednak wersję na 20 koralików w rzędzie, w kolorach zbliżonych do tych, którymi dysponowałam. I tak powstał pomysł na płaską bransoletkę, w 10 kolorach.


Jest miękka, układa się idealnie i dopasowuje do dłoni - choć dzisiaj wiem, iż mogłam ją zrobić nieco krótszą - na moją dłoń wciągam ją bez problemu bez rozpinania i mam luz.


Wbrew pozorom znalezienie odpowiednich końcówek nie było łatwe, dlatego postawiłam na manufakturę i niezbyt atrakcyjne walizkowe zakończenia oplotłam koralikami.
Zielonymi - jak wspomniane wcześniej choinki, które widzę w swoim zimowym krajobrazie :) Nie bez powodu ten odcień toho nosi nazwę pine green ;)
Co prawda dzisiaj świat już nie wygląda tak bajkowo i zimowo, jak jeszcze kilka dni temu, ale myślę, że i w taki chlapowaty, smutny dzień pastelowa bransoletka może poprawić humor :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję Wam za życzenia, i te świąteczne, i te noworoczne :)

środa, 31 grudnia 2014

Aistikas

W ubiegłym roku, w okolicy sylwestrowej nocy, zaproponowałam czarno-złotą bransoletkę :)
Minął rok, a ja nadal pozostałam pełna uwielbienia dla połączenia czerni ze złotem :)
Tym razem jednak koraliki zamieniłam na sutaszowe sznurki i kamienie.


Co prawda pomysł na ten wisior zrodził się w mojej głowie wieki temu i w tym czasie zdążył już kilkakrotnie ewoluować, na światło dzienne przyszło mu jednak wyjść dopiero teraz.




Element główny wisiora to agat, który uzupełnia szklany guzik, otoczony taśmą cyrkoniową oraz ring hematytu. Dodałam także troszkę złotych toho i daggerów, a całość spoczywa na kulkach onyksu w towarzystwie fire polish i oponek cytrynu.
Troszkę tych kamyczków zużyłam :)


Nic się nie zmieniło też w kwestii spędzania tego w sumie wyjątkowego bądź co bądź wieczoru. Nie wybieram się na bal, nie mam ochoty na żadne imprezy, nawet te domowe, po prostu - chcę w spokoju posiedzieć i poczytać książkę, tudzież przerobić kilkanaście rządków koralikowej bransoletki :P A może w końcu uda mi się przeprosić z krosnem, bo dotychczas każde podejście zaliczałam w plecy?
A przed północą może czmychniemy na niedaleką górkę pooglądać błyszczącą od fajerwerków okolicę :)
Fanaberia?

Nowy rok zbliża się wcale nie małymi krokami - w zasadzie jedną nogą już jesteśmy w 2015 (!).
Oby był nie gorszy od swojego poprzednika :)

Wszystkiego dobrego i pięknego na każdy dzień nowego roku :)


P.S. Gdy dzisiaj rano zobaczyłam za oknem te sarenki, strasznie mi się ich żal zrobiło - na pewno będą bały się strzelających w niebo fajerwerków ... Mam nadzieję widzieć je jeszcze wielokrotnie (to moi stali goście), więc trzymam kciuki, aby i one, i wszystkie zwierzątka przetrwały dzisiejszą noc :)

Do siego roku!

wtorek, 23 grudnia 2014

Christmas time :)

W kolejne już święta cieszę się, że mogę złożyć Wam życzenia :)

Niech będzie to dla Was czas odpoczynku, spokoju i radości; czas spędzony z najbliższymi w ciepłej i rodzinnej atmosferze.
Wesołych Świąt!


Oczywiście do życzeń dołącza się też mistrz drugiego planu w postaci Marlenki, której choinka wyraźnie przypadła do gustu ...

Nasza choinka w tym roku to piękna jodła arizońska, która po spełnieniu swoich obowiązków świątecznych wyląduje w ogrodzie. Zawisły na niej bombki przywiezione przez moje dzieci z fabryki bombek świątecznych w Nowej Dębie, pierniki lukrowane wspólnie z Julą, mnóstwo pluszowych, drewnianych i filcowych ozdób, a także kilka cudownych śnieżynek i dwa aniołki, które kilka dni temu nieoczekiwanie dostarczyła mi poczta za sprawą czarodziejki Ewy :)
Ewuniu, raz jeszcze pięknie Ci dziękuję - to właśnie Twoje szydełkowe cudeńka nadają magii naszej choince :)
Zresztą, popatrzcie sami :)


Wszystkiego najlepszego i najpiękniejszego na te Święta!

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Węże :)

Dzisiaj będzie bez szaleństw - pokażę Wam dwie proste bransoletki. Ich wspólnym mianownikiem są fantastyczne, pewnie wszystkim już znane, wężowe zapięcia, na które skusiłam się, gdy pojawiły się w ofercie jednego z ulubionych sklepów :) Są naprawdę efektowne - świetnie w nich wygląda zarówno jednobarwna forma, jak i z pewnością sznur w kolorach i we wzorze pytona chociażby :)
Swojego pytona zrobiłam jednak w wersji bangle, zatem wybrałam opcję jednokolorową.
Bransoletka pierwsza powstała z moich ukochanych - jeśli chodzi o róż - koralików :) Piękny, pudrowy alabaster z miedzianą nitką w środku. Cudo!
To już moja druga bransoletka z tych koralików (wcześniejsza - klik) - tym razem troszkę grubsza (10 koralików w rzędzie przerobionych ukośnikiem) i wklejona w to niezwykłe zapięcie :)

 

Druga w identycznym stylu, tym razem jednak z wężem w kolorze mosiądzu, wydziergana z nowo odkrytych przeze mnie koralików permanent jonkuil opal silver lined. Śliczny delikatnie żółtawy odcień, wpadający pod pewnym kątem w jaśniutką oliwkę, ze srebrną nitką wewnątrz. Naprawdę piękne są te koraliki :) Szkoda, że nie potrafię pokazać na zdjęciu ich urody.


EDIT: Dodałam nowe zdjęcia - na pierwszym kolory są zbyt ciemne; myślę, że najbardziej zbliżone są do tych, jakie udało mi się uchwycić na ostatniej fotografii :)



Na pewno nie są to jakieś skomplikowane projekty, ale myślę, że mają coś w sobie :)
Następnym razem pokażę coś ciut ambitniejszego :)

Pozdrawiam ciepło :)