I właśnie dlatego zdecydowałam się na kolejną wersję kolczyków - tym razem w cudownym kolorze emerald, który zdecydowanie genialnie wygląda w połączeniu ze złotem.
Zresztą, gdy już poczyniłam zakupy odpowiednich koralików oraz rozpoczęłam szycie, wówczas swoją wersję złota i szmaragdu pokazała Weronika. Wcześniej, w podobnej kolorystyce, swoją cudowną broszkę wykonała Karolina. Nie wykluczam również, iż wśród tylu cudownych wachlarzy Izy, znalazł się i taki w podobnym klimacie ...
Na pewno to połączenie kolorów jest idealne i z całą pewnością niejednemu w duszy grało :)
Tak więc oto i one - moje własne kolczyki, które niejedną premierę mają już za sobą, bo powstały bardzo dawno :)
Po raz kolejny też zdecydowałam się na formę półokręgów, wachlarzy, czy kolczyków w wersji Sherry fans. Jak zwał, tak zwał - plan był na zwykłe okręgi, ale okazało się po prostu, iż zakupiony przeze mnie kawalątek taśmy cyrkoniowej nie obejmie mi całego obwodu kolczyków, więc innej opcji po prostu nie było.
Taśma cyrkoniowa kolorystycznie wkomponowała się w odcień rivoli idealnie i wbrew moim wcześniejszym obawom, wszywało się ja dość przyjemnie.
Po uszyciu kolczyków przyszła pora na dopełnienie kompletu. Pierwotnie miała to być zawieszka, ale zdecydowałam że w moim przypadku bardziej praktyczna będzie bransoleta. Zamówiłam brakujące elementy, w tym dość spory kawałek taśmy cyrkoniowej i ...
I porwałam się na haftowanie :)
Bez planu, bez rysunku, mając przed oczyma uszyte już wieki temu kolczyki, a z tyłu głowy masę ślicznych bransolet, jakie widziałam w sieci :)
Szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam, jak za tak większą formę się zabrać...
Potrzebowałam więc konkretnej inspiracji, i tu za punkt wyjścia obrania jakiegoś kierunku posłużyła mi chyba najbardziej ta bransoletka Izy, choć zerkałam również do jej instrukcji uszycia spinki, zamieszczonej w czasopiśmie Beading Polska.
Napatrzyłam się więc i siadłam do pierwszego elementu - potem była to już zupełna improwizacja i pójście na żywioł, ale nie było wtedy jeszcze poradnika Asi ;)
Jako zwolenniczka raczej prostych form w biżuterii jestem w szoku, że coś takiego udało mi się uszyć, bo błyszczy to to i daje po oczach, ale jest to moja biżuteria na wielkie wyjście, więc niech się świeci :)
Premiera w najbliższą sobotę :)
I jeszcze na koniec, chciałabym pochwalić się, iż za mój wisior w kolorach lata zgarnęłam nagrodę w szufladowym wyzwaniu i oto dotarła, i czeka na wykorzystanie :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam wszystkim przyjemnego wypoczynku w czasie długiego weekendu :)